Na tarczy z honorem

(Cykl rozmów prowadzonych przez redaktora Marka Siwickiego z Gazety Olsztyńskiej w latach 2003-2006)

 

Pomówmy o stylach odchodzenia od sportu wyczynowego. Robert Korzeniowski zrobił to z tarczą, w glorii sławy, a judoka Paweł Nastula z kolei na tarczy, bo zakończył karierę porażką... 

Robert rozstanie ze sportem wyczynowym miał jak marzenie. Ale zanim zdobył w swoich ostatnich igrzyskach olimpijskich w Atenach złoty medal, miał spore wątpliwości, czy jest właściwie przygotowany do startu. I ten moment zwątpienia dopada każdego.

Nastek z kolei miał kontuzję i gdyby nie ona, był w stanie stanąć na przeciwko bardzo silnego przeciwnika i wygrać, powalając go na matę. A na igrzyska olimpijskie prawie wszyscy zjeżdżają przygotowani wyśmienicie fizycznie  i psychicznie.  I trudno się spodziewać, że ktoś z kontuzją ich przeważy. On był świadomy swej decyzji bo zdawał sobie sprawę jak ma uszkodzony bark, że nie jest w stanie walczyć na swoim normalnym poziomie. Podjął się ryzyka poniesienia porażki, bo był zawodnikiem który prze parę lat nie przegrał. Nie bał się porażek. Wychodził na matę i walczył dla siebie. Stawał i wiedział, że chce zrobić  wszystko jak najlepiej. Dla mnie jego postawa jest swego rodzaju bohaterstwem. On wiedział bowiem co traci, ale uważał, że nie może być tchórzem, który powie: Nie, ja mam kontuzje. Wycofuje się. Radźcie sobie beze mnie. On postanowił walczyć do ostatniego ciosu. Przegrał i bardzo to przeżył. Ale to nie była jego porażka życiowa. To była lekcja. Dowiódł, że po przegranej trzeba podnieść się i wejść w życie.

 

I wszedł, bo założył własne studio fitness i judo 

Wrócił też do sportu i przed igrzyskami w Atenach z powodzeniem startował nawet w turniejach kwalifikacyjnych, choć był już na statusie zawodnika, który oficjalnie zakończył karierę wyczynowca. Wychodził na matę, bo jeszcze w nim grała dusza wojownika. On wciąż nie boi się porażek. Dla niego bowiem porażka będzie tylko wówczas przegraną jeśli nie wyciągnie z niej wniosków. Totalna porażka jest wówczas kiedy sportowiec nie potrafi zmienić czegoś w sobie, żeby następnym razem wygrać. Przy takim podejściu do sportu, porażki nie istnieją, są to tylko lekcje prowadzące do zwycięstwa.

 

Odejść kiedyś jednak trzeba... 

Przy rozstawaniu się ze sportem fizjologia  wymaga, by nie kończyć z intensywnym wysiłkiem z dnia na dzień. Jeśli ktoś trenował kilkanaście lat, to okres roztrenowania powinien trwać u niego co najmniej kilka kilka lat.

 

Robert Korzeniowski powinien więc nadal chodzić?  

I on to robi nieustannie, bo jest jak Nastula wojownikiem.  


Fot 1. Z Robertem Korzeniowskim w wiosce olimpijskiej

 

A gdyby nie uprawiał sportu byłby równie fenomenalnie zorganizowany?   

Może manifestuje przy tej okazji jakieś maniactwo ale upieram się, że właśnie sport kształtował w nim cechy wybitnie zorganizowanego człowieka, planującego kolejne ruchy odległe o kilka lat i wszystkie poszczególne cele etapowe roczne, miesięczne czy nawet codzienne. On może nawet nie zauważa, że w ten sposób funkcjonuje. Czy podjął dobrą decyzję stając się szefem telewizyjnego sportu, biorąc na siebie kolejne wyzwaniem na miarę mistrza świata i mistrza igrzysk olimpijskich? Czas pokaże...

Są tacy co się nie mogą z kolei pozbierać. Mieli kadrowe, sukcesy a zderzenie z życiem i jego szarą codziennością, stają się dla nich brutalnie prozaiczne. Gubią się... 

I robią to często na własne życzenie choć nie do końca to ich wina.

 

Byt ukształtował im świadomość? 

Sporo jest w tym prawdy. Na szczęście od kilku lat funkcjonują mechanizmy pozwalające wyczynowcom zaistnieć w nieco innym wymiarze niż sportowy, a pozytywna role zaczynają odgrywać i media, tworząc możliwości rozwoju zawodnikom. Nagle nie są odsunięci na margines lecz zaczynają funkcjonować czy to w reklamach  czy popularnych programach. Mają większą szansę pokazania się z innej strony i przez to stwarzają sobie szansę dotarcia do kogoś kto da im zatrudnienie. Na przykład menedżera do spraw sportu ale i innych zadań. I wielu sportowców - jak pozuje praktyka, świetnie spełnia się przy takich obowiązkach.

 

I taka postawa cechuje nie tylko wybitnych mistrzów? 

Często tak, bo wysoka umiejętność organizowania życia sportowego, przekłada się również na wysoką umiejętność organizowania swojego życia cywilnego. I będzie pojawiać się coraz więcej wyczynowców, którzy będą funkcjonować na wysokim poziomie poza życiem sportowym. Okazało się, że sport nie jest tylko i wyłącznie dla „mięśniaków” ale i ludzi inteligentnych oraz wykształconych, bo tacy zaczęli się pojawiać. Kilku sportowców z  powodzeniem prowadzi studia fitness  i są to wybitne przedsięwzięcia finansowe. Odchodzą ze sportu z tytułami mistrzów olimpijskich, świata czy Europy, a w międzyczasie kończą studia i podejmują działania zawodowe zgodne ze zdobytymi umiejętnościami, wiedzą i zainteresowaniami.  I bardzo dobrze, bo jedną z pułapek, ślepych uliczek polskiego sportu było wymaganie od sportowców całkowitego podporządkowania się reżimowi treningów, obozów i startów.

 

Sportowiec miał ćwiczyć i niczym innym się nie zajmować... 

A to błąd! Wyczynowcy powinni wręcz stymulować się dodatkowym zajęciem - najlepiej intelektualnym. A ja wciąż spotykam się trenerami, którzy wbijają zawodnikom do głowy, że jeśli są w trakcie przygotowań olimpijskich, to nie istnieją dla nich egzaminy maturalne czy zaliczenia na uczelni wyższej. Sportowiec ma dla nich - niczym maszyna, żyć treningami i basta! A on w sposób naturalny potrzebuje i psychicznego odpoczynku. Dla intelektualistów najlepiej służy ruch, zaś ludziom mających go na co dzień pod dostatkiem, znakomicie robi malowanie czy muzykowanie na przykład...

 

Refleksje po latach:

Minęło ponad 7 lat od rozmowy. W tym czasie Robert Korzeniowski odnosi sukcesy w kolejnych wyzwaniach zawodowych a Paweł Nastula dalej wojuje, tym razem na matach i ringach MMA i odnosi kolejne zwycięstwa.

  

Coraz więcej gwiazd sportu znajduje sobie miejsce w „normalnym” życiu i przenosząc tam umiejętności nabyte w sporcie odnosi sukcesy zawodowe czy też medialne. Świat się dla nich nie kończy po karierze sportowej lecz właśnie otwiera nowe perspektywy.

D. Nowicki

Menu

Korio - Agencja szkoleniowo - treningowa

logowanie administratora