Muzyką i pędzlem

(Cykl rozmów prowadzonych przez redaktora Marka Siwickiego z Gazety Olsztyńskiej w latach 2003-2006)

Ale przecież sport i zajmowanie się nim ogranicza czas i spłyca zawodniczkę czy zawodnika. Można więc stawiać tezę, że wypłukuje intelektualnie?

Może tak być jedynie wówczas, kiedy wyczynowiec przez myślenie tylko o sporcie swego potencjału intelektualnego nie rozwinie, bo celowo rezygnuje z edukacji. Jeśli ktoś nieustannie, dzień po dniu przebywał z zapaśnikami powiedzmy, to siłą rzeczy zacznie się zachowywać tak jak oni. Będzie mówił jak oni, używając ich specyficznego języka, często stosując przekleństwa jako przecinki w zdaniu. Ale to wcale nie będzie znaczyło, że jest chamem i osobą pozbawiona inteligencji. I to też nie będzie dowodzić, że i przywołaniu przeze mnie do tablicy zapaśnicy są przez naturę pozbawieni inteligencji. Nie. Część z nich po prostu nie ma wykształcenia, nie dostali kidersztuby, bo pochodzą z niekoniecznie dobrego środowiska. Ale podkreślam nie można im odmówić inteligencji. Mówi się o profesorach na macie...Byli mistrzowie olimpijscy, którzy ewidentnie wygrywali głową, myśleniem, taktyką. Nieprzeciętny kunszt budowali dzięki inteligencji. Człowiek jest całością psychosomatyczną. Ruszające się mięśnie, stawy, więzadła stymulują zakończenia nerwów. I to pobudzenie wędruje po układzie nerwowym. Impulsy docierają do mózgu i go stymulują.

Nauka w służbie sportu....?

A owszem, bo dzięki dokładnym badaniom, nowoczesnym technologiom skanowania mózgu i analizom komputerowym, wiadomo jak przebiega i wygląda stymulacja komórek nerwowych. Człowiek tak naprawdę ma dwa mózgi tj. mózg składający się z dwóch części - prawej i lewej półkuli, a każda jest odpowiedzialna za co innego. Dominuje prawa, bo cały świat jest praworęczny i większość czynności człowiek wykonuje prawą ręka, a prawe oko ma lepiej funkcjonujące. Świat narzuca postępowanie w kierunku tego, co dotknę i widzę. Prawa półkula jest lepiej stymulowana niż lewa, która odpowiada za sferę doznań emocjonalnych człowieka i jego zmysł artystyczny. Czym bardziej złożony ruch fizyczny, to stymulowanie obu półkul staje się bardziej wszechstronne. I w takich przypadkach angażowana jest zarówno prawa jak lewa półkula a rozwój staje się harmonijny, co w przypadku młodego człowieka jest szczególnie ważne.


Zawodnik biegający powiedzmy na 200 metrów, zajmuje sie muzyką. Startuje i jeszcze ma czas na grę w zespole! Żaden z dziennikarzy nie pominie tak smakowitego tematu do opisywania.

I taki obraz rzeczywiście kłóci się z ogólnie przyjętym wizerunkiem typowego sportowca. Jest czymś niebywałym, więc ciekawym i godnym pokazania. A ten przykład potwierdza to, o czym mówię.
Jest tylko kwestia, by sportowiec miał czas i okazję rozwijać swoje zainteresowania. Żeby pojawił się moment w jego historii życia, że będzie miał okazję wziąć do ręki gitarę i na niej „popluskać”, albo weźmie pędzel, bo ktoś go do tego zachęci. Nagle okazuje się, że ten typowy wyczynowiec, maszynka robienia wyników, ma duszę artysty. I nie ma w tym sprzeczności z punktu widzenia współczesnej wiedzy o rozwoju procesów psychicznych.

Jak to jest z tym zdrowym duchem w zdrowym ciele?

Wciąż jeszcze pokutuje opinia, że sportowiec musi być tępy. Owa przywołana przez ciebie Grecka sentencja „W zdrowym ciele, zdrowy duch” wypowiadana w towarzystwie, w połowie jest przerywana i kończona zgodnym chórem „W zdrowym ciele, zdrowe ciele...” I ja mam wtedy wrażenie, ba przekonanie, że tak do końca nie jest dostrzegalny ścisły przecież związek między funkcjonowaniem psychicznym i intelektualnym człowieka, a tym fizycznym i duchowym. A od pierwszych lat życia, ta zależność jest bardzo widoczna. Dzieci o większym poziomie inteligencji rozwijają się ruchowo szybciej i dynamiczniej od tych mniej inteligentnych. zaczynają wcześniej chodzić i szybciej opanowują umiejętności manualne.
Sklasyfikowano różne rodzaje inteligencji, rozszatkowano człowieka i zaczęło się mówić między innymi o inteligencji ruchowej jako oddzielnym jej rodzaju. Mnie jako psychologa i trenera interesuje sport rozumiany jako układ ruchu o dużej amplitudzie i wszechstronności. I taki wpływa stymulująco na rozwój układu nerwowego. W tym również centralnego układu nerwowego, a więc mózgu. Ruch rozwija nas intelektualnie i co więcej wpływa także na emocjonalne działania.

Człowiek łatwiej przyswaja, realizuje zadania ruchowe, jeśli je wcześniej widzi. Po to nauczyciel stosuje na lekcji pokaz, a nie tylko omawia...

Wioślarz płynie łodzią a trener czy widz obserwuje go z brzegu. Impulsy nerwowe docierające do mózgu są w obu przypadkach takie same. Jeśli zawodnicy więcej czasu poświęcają na myślenie o swojej dyscyplinie sportu, na wyobrażanie, to szybciej kształtują się technicznie i taktycznie. Są dojrzalszymi zawodnikami, bo częściej obserwują swoją ukochaną dyscyplinę sportu w formie wysokiego wyczynu, meczów, walk, pojedynków z najwyższej półki. Dokonują analiz z zawodów wykonaniu mistrzów. I rozwijają się szybciej. Widzą co się dzieje, widzą jak zadania wykonują najlepsi i stymulują swój układ nerwowy. I w rzeczywistości patrząc i obserwując już trenują. Uczą się a później wykonują zadanie tak jakby go już wielokrotnie wykonywali, ćwiczyli i przygotowywali się do jego wykonania. Z tym procesem człowiek ma nieustannie do czynienia. I kwestia jak go właściwie i świadomie dla siebie wykorzysta.


Karol Jabłoński, znakomity żeglarz lodowy i jachtowy, swego czasu lider światowego rankingu sterników, opowiadał mi, że zaczął grać w tenisa i robił to tak dobrze, że dostał pytanie, ile lat już odbija. A Karol grał wtedy po raz pierwszy, a przyznał, że obserwował sporo meczów w telewizji i to z udziałem najlepszych?

- I to jest rewelacyjny przykład. Za czasów wybitnego szwedzkiego tenisisty Bjoerna Borga, wielu jego rodaków sięgnęło po rakietę i zaczęło sobie świetnie radzić na korcie. A skąd to się wzięło? Otóż Szwecja jako bodaj pierwszy kraj na świecie wprowadziła do telewizji bardzo obszerne relacje z turniejów tenisa. Młodzież to oglądała i patrząc uczyła się tenisa na najwyższym poziomie. To zjawisko, znane w psychologii sportu od wielu lat jest wykorzystywane w tzw. treningu wyobrażeniowym a dopiero w ostatnich latach, dzięki nowoczesnej technologii i badaniom włoskich naukowców z Uniwersytetu w Parmie udało się odkryć komórki nerwowe nazwane „neuronami lustrzanymi”, które odpowiadają za to zjawisko.


Fot. 1. Zawodnik ćwiczący wizualizację przedstartową


Małysz skacze i nie ma następców mimo, że w ekran wpatruje się miliony ludzi. Nikt nie potrafi go skutecznie naśladować? Więc skoków nie da się widać nauczyć z telewizji...?

- Skoki to zupełnie co innego niż tenis, bo ograniczają się do wąskiej grupy ludzi, związanych ze skocznią i tradycjami. W sumie bardzo mała grupa trenuje tę dyscyplinę sportu. Uważam, że jak na tak małą liczbę zawodników w Polsce, to i tak mamy w kraju wybitnych skoczków. Coraz więcej kolejnych, młodych się pojawia. I to nie bardzo wiadomo skąd. Ale przecież z powietrza się nie biorą. To jedynie część odpowiedzi na twoje wątpliwości. Zwróć uwagę, co pokazuje telewizja. Bardzo fajnie to robi, ale widz ogląda statyczny lot skoczka, po dynamicznym odbiciu i lądowanie, bo taka jest specyfika skoków. Telewizja pokazuje jak do skoku doszło, ale to co najważniejsze, trwa na ekranie sekundy. Co innego tenis. Mecz to zwykle ponad dwie godziny transmisji. Zakres ruchów jest nieporównywalnie większy, więc i znacznie więcej informacji dociera do obserwatora.

Pomówmy o fenomenie popularności sztuk walki.

To równie dobry przykład jak tenis. Na zajęcia przychodzą dzieciaki i w błyskawicznym tempie opanowują techniki. Nagle utalentowane społeczeństwo? Nie! Dzieci wychowywały się po prostu na kreskówkach w których przeróżnych elementów ze sztuk walki jest bez liku. Patrzyły i nieustannie namawiały rodziców, by mogły się zapisać na treningi. Mają pięć, sześć lat, ale już trzy lata wcześniej oglądały filmy z elementami walki. Zaczynając zajęcia znacznie szybciej przyswajają nowe zadania ruchowe. Bo je po prostu znają! Pamiętają. Pytam czasem rodziców patrząc jak dzieciak świetnie ćwiczy, czy czasem nie był wcześniej w jakiejś sekcji. I nieustanie słyszę: „ Ależ skąd! Siedział co najwyższej przed telewizorem i bajki oglądał…”.


Fot. 2. Trening z dziećmi


 

Menu

Korio - Agencja szkoleniowo - treningowa

logowanie administratora